niedziela, 14 października 2012
Nie mam dobrych wiadomosci... moze zaczne prosto i po prostu... bialaczka wrocila i lekarze juz nie daja mi najmniejszych szans. Zrobili dla mnie wszystko co mogli i juz nie sa w stanie nic wiecej zrobic. Dali mi od paru tygodni do paru miesiecy zycia. To takie przykre dowiedziec sie, ze tak nie wiele Ci zostalo. Kazali mi sie zastanowic i zdecydowac czy chce jeszcze przyjac chemie i sterydy. Nie ma mnie to uzdrowic ale przedluzyc o chwilke moje dni. Nie chcialam... Chcialam jechac do Polski i tam umrzec ale maz tak plakal i tak mnie prosil, ze wzielam ta chemie dla niego, dla syna, dla rodzicow. Teraz trzeba czekac do poniedzialku bo powiedza jak to wyglada wszystko po tej chemii i mniej wiecej poinformuja czy mozna ewentualnie podac jeszcze jedna. Pozniej bedziemy myslec jak przetransportowac mnie do Polski. Codziennie mam bole brzucha, plecow i watroby. Nie wiem juz czy mam sile miec w ogole jakas nadzieje. Powiem szczerze, ze w ogole jej nie mialam juz ale wczoraj byl u nas ksiadz. Wyspowiadalismy sie i odprawil Msze Sw u nas w domu i nawet gral na gitarze. Cudowny ksiadz. Dal mi jakis taki promyk wiary, jakies swiatelko zapalilo sie w moim sercu, ze moze jeszcze mam do spelnienia tu na tym swiecie jakas misje... moze to wlasnie prawda... myslalam juz o tym wczesniej kiedys, moze nawet o tym pisalam tutaj.... nie wiem... nie pamietam... ale tez przygotowal mnie na to, ze sprawy moga jednak podazyc w tym drugim kierunku. Ulotnil sie troche moj strach a jego miejsce zajal usmiech gdy powiedzial, ze wielu ludzi moja choroba lub tez i smierc gdy Bog bedzie chcial mnie zabrac, ze wlasnie tych wielu ludzi moj los zjednoczy, ze pojda do kosciola, nawroca sie to piekne wiedziec cos takiego. Powiedzial tez, duzo milych slow na temat mojej osoby to tak jakos mnie podbudowalo troche i dziekuje Ci Pani Boze, ze tego ksiedza tu do mnie przyslales. Mykam do kosciolka...
sobota, 22 września 2012
Witajcie
Bardzo was przepraszam za moje zaniedbanie ale od kiedy jestem w domu ciezko sie zebrac, zeby choc na chwile usiasc do komputera. Dzisiaj czuje sie troche gorzej dlatego jestem u gory w swoim lozeczku z laptopem i moge cos nabazgrac. To jest ten komputer bez polskich znakow, wiec z gory przepraszam to nie jest moje lenistwo :) Bola mnie dzisiaj plecy i glowa jakos mi ostatnio codziennie doskwiera. Do tego dostalam antybiotyk bo mam zapalenie pecherza - ale jest ok bo dopiero sie zaczynalo, wiec mozna szybko zbic antybiotykiem. Wysypka znika, zredukowali sterydy do 4 wiec jestem szczesliwa. Tylko ta watroba jeszcze. Tydzien temu zrobili przeswietlenie pluc i zostalo tam naprawde minimalnie wody takze to tez mnie cieszy ogromnie bo znaczy, ze nie bede musiala miec operacji. Moj Nikus chory dostaje juz drugi antybiotyk, bidulek... a jak kaszle to jakby mial sie udusic. To jakis wirus dzieciecy bo wszystkie dzieciaki teraz choruja. Jest u mnie tesciowa i tesciu wiec znow mam opieke, ale nie moge sie doczekac babci Jasi bo niedlugo znow przylatuje do mnie :) moja kochana, najdrozsza juz tak sie stesknilam :* Odliczam dni !!!
Gdybym mogla jednym ruchem dloni pokazac jak bardzo Cie kocham, zrobilabym to...
Gdybym mogla jednym slowem okreslic moja milosc do Ciebie, wykrzyczalabym je
Jednym oddechem pokazac Ci, ze chce bys juz zawsze byl obok mnie
Jednym westchnieniem, jednym spojrzeniem...
ale ty to wszystko wiesz...
I wiesz bardziej, bo tak prosto nie da sie tego pokazac...
ale ty to wiesz Panie...
Wiesz, ze zyje dla Ciebie bo mnie uratowales,
dales nowe zycie, nowy dzien, wiare i nadzieje
dla Ciebie teraz to wszystko
cale moje zycie jest dla Ciebie...
Nie wazne czy ktos rozumie
nie wazne...
Ja wiem tak jak i ty wiesz...
Bardzo was przepraszam za moje zaniedbanie ale od kiedy jestem w domu ciezko sie zebrac, zeby choc na chwile usiasc do komputera. Dzisiaj czuje sie troche gorzej dlatego jestem u gory w swoim lozeczku z laptopem i moge cos nabazgrac. To jest ten komputer bez polskich znakow, wiec z gory przepraszam to nie jest moje lenistwo :) Bola mnie dzisiaj plecy i glowa jakos mi ostatnio codziennie doskwiera. Do tego dostalam antybiotyk bo mam zapalenie pecherza - ale jest ok bo dopiero sie zaczynalo, wiec mozna szybko zbic antybiotykiem. Wysypka znika, zredukowali sterydy do 4 wiec jestem szczesliwa. Tylko ta watroba jeszcze. Tydzien temu zrobili przeswietlenie pluc i zostalo tam naprawde minimalnie wody takze to tez mnie cieszy ogromnie bo znaczy, ze nie bede musiala miec operacji. Moj Nikus chory dostaje juz drugi antybiotyk, bidulek... a jak kaszle to jakby mial sie udusic. To jakis wirus dzieciecy bo wszystkie dzieciaki teraz choruja. Jest u mnie tesciowa i tesciu wiec znow mam opieke, ale nie moge sie doczekac babci Jasi bo niedlugo znow przylatuje do mnie :) moja kochana, najdrozsza juz tak sie stesknilam :* Odliczam dni !!!
Gdybym mogla jednym ruchem dloni pokazac jak bardzo Cie kocham, zrobilabym to...
Gdybym mogla jednym slowem okreslic moja milosc do Ciebie, wykrzyczalabym je
Jednym oddechem pokazac Ci, ze chce bys juz zawsze byl obok mnie
Jednym westchnieniem, jednym spojrzeniem...
ale ty to wszystko wiesz...
I wiesz bardziej, bo tak prosto nie da sie tego pokazac...
ale ty to wiesz Panie...
Wiesz, ze zyje dla Ciebie bo mnie uratowales,
dales nowe zycie, nowy dzien, wiare i nadzieje
dla Ciebie teraz to wszystko
cale moje zycie jest dla Ciebie...
Nie wazne czy ktos rozumie
nie wazne...
Ja wiem tak jak i ty wiesz...
środa, 5 września 2012
Nie ma jak to w domu. Jednego dnia czuję się lepiej a innego jestem tak zmęczona, że tylko leżeć i nic więcej. Mam nadzieję, że czas to zmieni bo chciałabym już prowadzić normalny tryb życia. Wciąż muszę być trzy razy w ciągu tygodnia w szpitalu na badaniach. Dwa razy w Dublinie i raz w Limericku. Jest u mnie teraz mama i pomaga mi we wszystkim, więc nie muszę się nadwyrężać i mogę pozwolić sobie na odpoczynek. Wysypka jest trochę większa ale lekarz kazał nie redukować sterydów i jak na razie muszę brać jeszcze tydzień a potem zobaczymy. Jutro właśnie jedziemy do Dublina i zobaczymy co mój lekarz powie. Mam nadzieję, że wszystko jest dobrze a moje bóle brzucha to nic poważnego. Trzymajcie kciuku...
czwartek, 23 sierpnia 2012
No i mamy wspaniałe wieści a mianowicie jutro jest piątek 24.08.12 czyli mniej więcej prawie pół roku od kiedy zaczęłam chorować i akurat tak się składa, że chyba zaczynam zdrowieć - mój wspaniały lekarz dr. profesor Paul Brown oznajmił, że właśnie jutro po badaniach wracam na stałe do domu. Jestem taka szczęśliwa, że aż nie mam słów by to opisać. Doktor zmniejszył mi sterydy znów i jest bardzo zadowolony z postępów jakie robię w swoim zdrowiu. Wysypka powoli ustępuje. Powiedział też, że te kieszonki co mam w płucach z płynem są mniejsze i jest szansa, że sterydy to zredukują a to oznacza, że prawdopodobnie tzn. jeśli się uda operacja, która jest planowana na za parę miesięcy nie będzie w ogóle potrzebna. Nie można powiedzieć, że jestem w pełni zdrowa bo jest wciąż ryzyko odrzutu, cukrzycy itp. Musze sporo odpoczywać, nie przesadzać z robotą i stosować się do diety -choć nie ukrywam, że z dietą trochę ciężko bo chce się jeść wszystko a po tych sterydach to już aż spuchłam na twarzy bo ciągle coś chomikuje w tej jadaczce. No ale szybko, łatwo i prosto mówiąc postawiłam wielki krok w stronę zdrowia z czego jestem bardzo dumna i patrząc teraz wstecz jestem w szoku, że potrafiłam przejść to piekło z którego kochany Bóg mnie wyciągnął. Gdyby nie on nie było by mnie już dzisiaj z wami, uratował mi życie i dał mi szanse na nowe a za razem lepsze życie. Bo teraz ono zmieni się w stu procentach. Chciałam w tym miejscu też podziękować mojej rodzinie i moim przyjaciołom którzy nie opuścili mnie nawet na chwilę, którzy modlili się za moje zdrowie, którzy trwali i trwają i będą trwali i tym wszystkim którzy mi tak pomogli. Jesteście wspaniali. Gdyby nie wy nie wygrałabym tej walki. To dzięki wami dzięki woli Bożej jestem znów wśród żywych i może nie w pełni bo wciąż jestem uwiązana na tych badaniach ale tego będzie co raz to mniej a ja czuję się jakbym odżywała. Czuję, że w domu mój powrót do zdrowia będzie o wiele szybszy i lepszy. Nie macie pojęcia jaka jestem szczęśliwa. Dawno nie czułam się tak świetnie i dawno nie byłam w takiej formie jak dziś. Cudownie jest usłyszeć takie wieści a czekałam na nie wieczność i w końcu się doczekałam. To jest coś wspaniałego, coś co daje moc i siłę na dalszą drogę. Mogłabym tak pisać i pisać i nie kończyć ale jest już trochę późno i za chwilę trzeba się zbierać do spania bo jutro wstajemy wcześnie na badania a potem żegnaj Dublinie :) Dziękuję Ci Boże za to co mi dajesz...
niedziela, 19 sierpnia 2012
Hej :) Weekend miałam wolny od szpitala,idę dopiero jutro.Fajnie tak. Nareszcie czuję, że żyję. Mamy teraz Nikusia u siebie na dwa dni od piątku a dziś przyjeżdżają po niego znajomi nasi. Wczoraj byliśmy nad morzem ale szczerze mówiąc słońce mnie trochę wymęczyło.Nikt nie wiedział, że aż tak przypraży to dopiero wyszło w praniu a ja nie powinnam teraz brać słonecznych kąpieli. Tak więc wczoraj byłam padnięta. Samopoczucie ogólnie nie jest złe i nawet już nie męczę się tak szybko. A najfajniejsze jest to, że widać już małego jeża na głowie, brwi rosną i rzęsy. Jestem szczęśliwa mogąc podziwiać ten widok w lustrze. Chciałam jeszcze raz podziękować kibicom i piłkarzom STILONu za zbiórkę pieniążków dla mnie oraz kibicom Stali, którzy będą dziś to robili. Jestem w szoku, że tak wielu ludzi zainteresował mój los. Pieniądze szczęścia nie dają ale nie ukrywam, że potrzebne są by żyć a nam się nie przelewa. Dlatego dziękuję jeszcze raz. Jesteście wspaniali.
środa, 15 sierpnia 2012
WITANKO :) Dziś wychodzę, czekam na męża aż przyjedzie po mnie z Limericku i sio sio sio z tego szpitala. Lekarz powiedział, że biopsja wykazała u mnie dwa odrzuty z trzech możliwych. Odrzut atakuje skórę, jelita oraz wątrobę. W moim przypadku skórę i wątrobę. Wysypka powoli ustępuje ale przez kolejne 2 tygodnie muszą mieć pod kontrolą moją wyniki wątrobowe, więc będę zmuszona codziennie przychodzić na badania na oddział dzienny co nie zmienia faktu, że zawsze to pół dnia po za szpitalem. Aj cieszę się ogromnie bo ja już na prawdę mam dość tych szpitalnych pokoi i szpitalnego jedzenia. O opiece nie mogę powiedzieć złego słowa bo jest rewelacyjna i byłoby grzechem gdybym nie doceniała tego. Ale zawsze po za szpitalem to po za szpitalem. Modlić trzeba się teraz o to, że po tych 2 tygodniach będzie wszystko dobrze i będę mogła w końcu wrócić do Castleconnell.
wtorek, 14 sierpnia 2012
Hellousien ludziska :) Jutro prawdopodobnie mam wyjść ze szpitala, wysypka całkowicie nie ustąpiła ale mój lekarz mówi, że wszystko idzie ku lepszemu i że wszystko ma tak właśnie wyglądać. Wprawdzie biopsja skóry wykazała, że jest to odrzut ale zapewniono mnie, że dawka sterydów którą dostaję jest w stanie zapewnić mi bezpieczeństwo i odrzut odrzucić. No to skoro tak mówią to chyba tak jest prawda ? Nie ma czym się martwić. Jeśli chodzi o moje samopoczucie ogólne to czuję się świetnie. Jakieś 2 dni temu poczułam jakiś niespotykany przypływ energii a właściwie było to dnia gdy nasi Gorzowscy pielgrzymi dotarli na Jasną Górę. Jestem więc zdolna twierdzić,że to zasługa ich modlitw. Ja osobiście byłam pielgrzymem duchowym i codziennie razem z nimi się modliłam. Matka Boska wysłuchała naszych wołań. Jeśli chodzi nawet o moje zdrowie psychiczne i pozytywne myślenie to chyba się coś poprawiło. Jakoś więcej się uśmiecham i wszystko jest takie jakby inne. Czuję siłę i czuję moc to chyba tego zasługa. Nawet gdy patrzę w lustro i widzę swoje oczy to są jakieś takie bardziej otwarte. Czy to coś oznacza ? Chciałabym by tak było i by to się już skończyło. Chcę wrócić do domu,do Nikusia. Mam nadzieję, że moje prośby znów zostaną wysłuchane. Proszę Cię nasz kochany Ojcze w Niebie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)